merigold blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2003

Wizyta w Prowansji – dobry, gorzki Guiness. Byłam tam raz z Małą, w której wszyscy się zakochali – pytali dziś o nią, ale nie ciągnęłam zwierzątka na taki skwar. Za to powitała mnie po powrocie chłodnymi łapkami i zapachem drewnianych wiórków, coś tam zaskrzeczała cicho po swojemu.

W czwartek idziemy z matka na oficjalne otwarcie Prowansji. Oczywiście z Małą – publicity ponad wszystko!

Zrobiłam dziś awanturę. Tak tak, Merigold potrafi czasem i awanturę zrobić, nie bywa wyłącznie cicha, spokojna i pokornego serca.

A awantura była o czas. Konkretnie, o czas dla mnie czy dla jakichś tam hipotetycznych „nas”. Czasu nie ma, to się mówi, że się nie ma czasu i twórczo wymyśla, kiedy ten czas możnaby mieć. Ochoty nie ma, to się mówi, że jej nie ma i już. Kombinacje czas/ochota świadczą dla mnie wyłącznie o braku tej ostatniej.

A tam, z tej zdrugiej strony – Jak będziesz pracować, to zrozumiesz, jak pójdziesz do pracy, to też będziesz chciała, a nie mogła.

Wiesz co? Jak się chce, to można – są niedziele, są weekendy, są dodatkowe piątki urlopowe, są telefony, maile i inne urządzenia, dzięki którym można dać znać: pamiętam, rozumiem, chcę.

A jak się nie ma na nie pomysłu, to prawdopodobnie się jednak nie chce…

Uch

1 komentarz

Kolejna osoba nie jedzie, więc kolejny problem. Zaczynam się zastanawiać, jak to w ogóle ma szanse się udać i czy my aby na pewno jesteśmy w stanie pojechać tam od czternastego, czy dopiero od osiemnastego, na który zadeklarowało się więcej osób.

Martwię się.

Dodatkowo P. raczył wyłączyć telefon, jak do niego dzwoniłam (głupia Meri, głupia Meri!), więc jestem co najmniej zniesmaczona.

Dobrze, że rano J. i gadanie o wszystkim, szybka wyprawa do Centrum – moja kochana J. – najbliższa przyjaciółka, bliska dusza, ciepły, jasny, mądry człowiek.

(wiem, że najlepszych przyjaciółek mam hm, jakieś 5 ;)

Jako organizator nigdy się nie sprawdzałam. Przyszedł jednak czas próby i organizuję, a raczej współorganizuję wyjazd dadajowy.

Jest stronka, piszę maile, odpowiadam na pytania. Przeżywam stresy orga – a jak nie wyjdzie? A jak się nie zbierzemy? A jak nie damy rady?

Ciężkie życie ;)))

Ale jak wyjdzie, będzie cudnie!

Da da da!

Brak komentarzy

Już mam plany wakacyjne – jadę na Dadaj. Dadaj, czyli wolność, karty, pływanie, muzyka, piwo, gotowanie obiadów, wawasapczenie (_normalni_ mówią o tym świntuszenie) i mnóstwo innych atrakcji. Życie w swoistej komunie, piękne i swobodne.

Muzyka, czyli tony Waligórskiego, Garou, Requiem Mozarta, folk, rock symphonies, jazz, pewnie w tym roku dorzucę jeszcze Blackmore’s Night, którego nie słuchałam od dawna. Gitary. I ukochany mój Sen Katarzyny II

Moja Mała

Brak komentarzy

Jestem labiryntem, Wielkim Bezpiecznym Szczurem, poligonem doświadczalnym, a mój sweter to Norka.

Mała poznaje świat – sama radość patrzeć, jak to stworzonko robi codziennie nowe rzeczy, jest coraz odważniejsze i mądrzejsze.

Wczoraj nauczyła się pić herbatę ze szklanki od piwa – muszę jej pilnować, jak tam naprawdę będzie piwo ;)))

Wczoraj też pokazała swoje złodziejskie talenty porywając mi spod ręki kawałek cukinii trzykrotnie większy od jej głowy. Oczywiście konsumpcja odbywała się na ramieniu, pod swetrem.

He he ;)

Rozkłada mnie ta piosenka na drobne kawałki. Taka w niej cisza jest i spokój jak w żadnej chyba innej.

No dobrze, u Garbarka w Officium… ale to już Kosmos jest, nieopisany, nieskończony Kosmos.

Środa, więc Zachcianek vel Zaszczanek i karaoke. Pierwszy raz miałam byłam na klasycznej klubowej imprezie.

Czyli: Rafał i karaoke, moja córcia i wnuczka śpiewające, kum słuchający, ja śpiewająca też.

Czyli: jedno piwo przez cztery słomki, tańce i pogaduchy.

Czyli: wielka kanapa, głośniki na max i o dziwo, po raz pierwszy mam z tego przyjemność.

I telefon do P. Głupi, durny, nieprzemyślany, zaskakująco miły, obiecujący nawet. Ale o tym miało nie być ;)))

…bry!

Brak komentarzy

Jestem. Po paru kłopotach, po paru myślach, po lekturze blogów moich całkiem cywilnych znajomych – jestem.

25 lat.
Studentka III roku socjologii (to długa hostoria).
Zakochana w Bachu i małej szczurzycy Mimbli.
Świeżo porzucona przez mężczyznę, ale o tym mowy raczej nie będzie.

Jestem Merigold.


  • RSS