Wśród małpilionów rzeczy do zrobienia przed wyjazdem mam też zupełnie codzienne: powiesić pranie, wyprowadzić psa, spakować Mimblę (która spędza ten weekend u siostry ;)

Dobrze, że przyjdzie J. i pogadamy sobie spokojnie we dwie. I popracujemy, rzecz jasna, choć nasza praca jest zazwyczaj dość hm, podzielona: gadanie – pisanie – gadanie – pisanie i tak dalej.

Mam nadzieję, że niewyspanie mi minie. Może kawka?