merigold blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2004

Jutro

2 komentarzy

Jutro nastapi Dies Irae. Dlatego właśnie uprzejmie proszę Wszelkie Siły Wyższe o spowodowanie, żeby P. dostał jednak to wolne. No bo jak nie dostanie, to kto mi będzie kwiatków pilnował pod drzwiami?

…siedzieć i się uczyć. Ale nie mogę się skupić. Przynajmniej próbuję. Może kawa pomoże. I herbatnik. Zaraz wracam do roboty. Tak.

Mam do zadania parę prostych pytań:

1. Dlaczego w Niemczech pociągi pospieszne są czerwoniutkie, czyściutkie i śliczne, a pod ławką jest miejsce akurat na moją walizkę?

2. Dlaczego dopiero teraz odkrywam nader swoistą „kulturę konferencyjną”? Żebym wiedziała, jaka to impreza, to od dawna bym jeździła ;) [1]

3. Jak to jest, że aklimatyzacja TAM zajmuje mi jakieś 5 minut, a TU calutki dzień?

4. Dlaczego w Anglii mają tak odjazdowe metody szkolenia nauczycieli, a tu jeszcze nikt na to nie wpadł?

5. I dlaczego chcę jechać na konferencję fairtradeową do Miasta Malutkich Kapustek?

6. I dlaczego powinnam właściwie mnóstwo teraz zrobić? Prawie pół świata poruszyć, a co najmniej pół Polski, żeby wdrożyć wszystko, czego się dowiedziałam?

Jakby kto chciał wiedzieć parę fajnych rzeczy na temat fair trade, niech sobie zajrzy na www.worldshops.org

[1] Nie, nie było pijaństwa, świntuszenia ani nawet orgii ;) Było za tu duzo naprawdę sensownych ludzi i trzech panów, jakże miło i intelektualnie podrywających Waszą wierną korespondentkę ;)

Perturbacje

1 komentarz

Dowiedziałam się dziś o 21.50, że jutro nie jadę do Bollmansruh samochodem o 7, tylko pociągiem niewiadomokiedy, jeśli w ogóle. No i pojadę, ale się wkurzyłam. Bo jak to tak.

Nic to, Baśka, nic to, poradzimy sobie, niby czemu nie.

Jadę jutro. Dziś właściwie. Mam przed sobą siedem godzin snu. Będzie dobrze.

1. Obronę mam 30 września o 12.00. W czwartek. Ssspoko, sssskarbie.
2. Kiedy jestem zmęczona i zniechęcona do życia, chętnie oglądam sumo. Zawodnicy są całkiem jak małe żuczki i walczą o coś, a ja nie wiem o co. Nie wiem w ogóle nic o tym – podoba mi się, jak żuczki się przepychają. Większości znanych mi ludzi wydaje się to nieestetyczne. Coś w tym jest. Ale z drugiej strony, kiedy odmóżdżenie sięga zenitu, miło popatrzeć na żuczki. To prawie tak, jakby się siedziało w lesie, a żuczki przepychały się na ścieżce.
3. Mimbla dziś jest jakaś nieswoja, mało rozrabia. Nic jej nie jest pewnie, bo nosek rusza się szybciutko, a pod koszulą drąży mi się korytarze, ale może i ona czuje, że jesień.
4. Liczba rzeczy do zrobienia jutro jest przerażająco wielka. Nie wiem, jak to zrobię. Ale spoko.
5. Muszę więc porzucić spleen i zabrać się do jakiejkolwiek roboty.

Festiwal

Brak komentarzy

Festiwal Nauki stał się w moim życiu jednym z kluczowych momentów roku. Takich elementów cyklu, prawie że przyrody. Jest wrzesień – jest festiwal, koniec kropka.

Jutro zaczynamy, a właściwie dzisiaj, bo już chwilka po północy. Zaczynamy kretyńskim warsztatem, który napisałam jakoś na podstawie scenariusza dziewczyn – fajnego, ale dla młodszych uczestników. Przerobiłam go na ciut mniej oczywisty i nie wiem, czy dobrze zrobiłam.

We wtorek pogrzeb, na którym śpiewamy, a w środę rano zaczyna się Wielka Jesienna Wyprawa Merigold. I znów do Niemiec, mojego kochanego jesiennego kraju ;)

Uff ;)

3 komentarzy

Pastorałką Niemowlątko na słomie zakończyliśmy nagrywanie kolędowej płyty. Jest fajnie. Zmęczona przyszłam do domu, ale warto było w tym uczestniczyć – daje energetycznego kopa jak mało co innego.

Teraz zaczyna się kolejny moment września – Festiwal, Bollmansruh, obrona. Jak na razie jest spoko. Radzę sobie. I’ll keep you updated.

ile dają za morderstwo w najbliższej rodzinie, za to w wielkim, wielkim afekcie?

Policzę, czy by mi się to przypadkiem nie opłacało…

Gdybym to ja miała trochę więcej, niż 10 złotych całego majątku i przyrzeczone, ale nieoddane przez durnego znajomego 400 złotych, a w każdym razie choćby stówę, bo w wyniku głupoty tego pana sama mam do oddania trzy stówki (taa, rozliczenia finansowe to nie bułka z masłem), to nabyłabym sobie wczeraj w lumpeksie, co następuje:
1. Żakiet z lśniącej mikrofazy w kolorze burgunda.
2. Szarą spódnicę Jackpota, z czegoś grubego i ciepłego, do kostek.
3. Bluzę polarową w kolorze żakietu z czarnym kołnierzykiem – stójką.

W wyniku nieposiadania wymaganej sumy pieniędzy obeszłam się smakiem. Trudno, przeżyję, nie jest mi to niezbędne do szczęścia. Następnym razem ;)

Inna bajka, ze będę jednak musiała wzbogacić swoją szafę o wyjściową kieckę na wesele ciotecznej siostry. Siostra wychodzi za mąż za dwa tygodnie z których przez 5 dni mnie w ogóle nie będzie w ojczyźnie, więc muszę się pospieszyć. Bardzo pospieszyć.

No i jadę na Szkołę Letnią ASA-Euro-Vision (ale to nie będzie szkoła telewizyjna) do Bollmansruh gdzieś pod Berlin, w celu uczenia się o tożsamości europejskiej, zrównoważonym rozwoju itepe. Jeszcze nie jestem pewna, za co pojadę, w sensie – czy będę miała jakiekolwiek pieniądze na kawę na przykład, ale trudno.

1. Festiwal zaczyna się niedługo, a ja jestem w proszku z rozpisaniem scenariusza zajęć o sprawiedliwym handlu i zrównoważonym rozwoju dla klas 1-3. Kto to wymyślił, żeby o tych rzeczach mówić z dzieciakami w tym wieku???
2. Byłam dziś na kompletnie bezsensownym spotkaniu.
3. Siedzę sobie i myślę, jak to ugryźć, ale coś mi się zdaje, że będzie trochę rżnięcia z podręczników, trochę samodzielnego myślenia – jak co roku.
4. Corocznie Festiwal generuje bardzo dużo nowych scenariuszy lekcji, które mogłyby powstać np. w sierpniu, kiedy mam czas i w ogóle. Ale wtedy nie ma nastroju.
5. Jutro rodzinne spotkanie z okazji zamążpójścia ciotecznej siostry.
6. Jutro próba, a w sobotę nowe nagrania – jestem szczęśliwa jak mało kiedy, że mogę to robić.
7. Nadaktywność to fajna sprawa, tylko bajzel się ma w pokoju potem ;)))


  • RSS