merigold blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2004

Cisza

5 komentarzy

Jakoś dziś cicho. Na cmentarzu ostatnia żona dziadka Wiktora. Pańska skórka po złotówce. Potem spacer i grób Tomka.

W piecyku gęś.
A. zamontował driver do karty dźwiękowej.
Słucham kolekcji empetrójek – różnych rzeczy z różnych momentów zbieractwa. Fame. 8 kobiet. Romeo et Juliette. Tatu. Holborne. Sting. Różne.

Może po imprezie wczorajszej, po tańcach i szaleństwach jest mi tak cicho. Czekam na Kraków. Nie mogę się doczekać. Naprawdę.

Zdarza Wam się tak czasem? Idziecie ulicą, naprzeciwko znajomy, mówicie cześć, on nie odpowiada – nie z chamstwa, po prostu widać, że nie zauważył.

No to ja tak dziś miałam cztery razy.

Czuję się jak Patrick Swayze w „Uwierz w ducha”. Może znajdzie się jakaś Whoopi Goldberg, która mnie dziś jednak zauważy?

Scenka z zajęć.

5 komentarzy

Oczywiście cała szkoła tętni rozmowami o wczorajszym ogólnopolskim teście IQ. Na rozwojowej gadka o tym. Mówimy, że trudny, że czas za krótki, że wyniki niewspółmierne i tak dalej. Prowadząca pyta żartem: no o co, wyniki bolały? Na to jedna z dziewczyn: Ano bolały, powinni mnie wyrzucić z tej Mensy.

Tak. No dobra, gadamy dalej, ja zgłaszam zastrzeżenia do pytań o zdeformowane twarze (z jakiej paki mam znać twarze prezenterów TVN) i mówię: Wychodzi na to, że inteligentny jest ten, kto ogląda TVN. A koleżanka z Mensy: Cóż, różne są wymówki…

Jak sobie wyobrażacie – wymiękłam.

Kokosanki

1 komentarz

Sypię dwie szklanki wiórków kokosowych do miski ze szklanką cukru, dwoma łyżkami mąki i dwoma jajkami. Mieszam. Wkładam na blachę po łyżeczce. 200 stopni. 20 minut. Mniam.

Friday night

2 komentarzy

Moja dzisiejsza friday night wygląda następująco:

a. W pękatym kieliszku różowe winko.
b. Przed oczami książka „Stereotypy i uprzedzenia. Najnowsze ujęcie.”
c. Na plecach, w najbardziej niewygodnym miejscu drzemie szczur.
d. Na uszach, w miejscu nader wygodnym, słochawki, w nich Enya ofkors.

W takich warunkach zaczyna się pisać magisterkę. Polecam ten moment uwadze Szanownych Czytelników, jako że jeszcze wiele razy na tych łamach łamać będę ręce i głowę nad tym zadaniem.

Tja.

Ciekawe, …

5 komentarzy

… o czym to świadczy, jeśli od pół roku regularnie co parę tygodni czytam artykuł na www.marthastewart.com na temat „Outfitting the guest room”? Bo jakoś nie wiem. Może mam deficyt ładnych rzeczy? A może chciałabym być przygotowana na możliwość posiadania rzeczonego guest room?

W każdym razie, jeśli taki będę miała, to zapraszam – będzie pięć poduszek, prasowane prześcieradło, książki i kwiatek w szklnaym wazoniku. ;)))

Jak chcecie też przeczytać ten maxi-kicz, to jest tutaj.

26 lat minęło…

3 komentarzy

… a dwudziesty siódmy rok zaczęłam miłym lenistwem porannym. Owszem, powinnam już się zebrać do rzutkiej działalności, ale tego nie zrobiłam. Czas na rzutką działalność będzie za jakiś kwadrans.

Dzięki Wam wszystkim za pamięć, miłe słowa, dobre życzenia. Naprawdę fajnie mieć urodziny ;)

A za jakieś trzy tygodnie jadę do Krakowa. I już się nie mogę doczekać… :)

… i siedząc w pierwszej ławce o 9.30 na wykładzie z rozwojowej rozpłakałam się z powodu urodzin. Że jestem już stara na rozwój intelektualny, za stara na życie, za stara na to, żeby mieć dziecko. Pani doktor T. powiedziała, że jak się tego nie zrobi do 28 roku życia, to w zasadzie przerąbane – wprawdzie skończyłam dziś dopiero 26, ale i tak się nie wyrobię.

Siedząc w pierwszej ławce o 9.30 płakałam dziś pierwszy raz, że mam urodziny.

Zbieranka

2 komentarzy

Pozbawiwszy Państwa przez dni parę mojej pisaniny, powracam w pełni sił, hłe hłe, uprawiać ten rozkoszny gatunek nieliteracki ;)

Po pierwsze oczywiście jest jesień, a zatem złote liście, kasztany i tak dalej, i tak dalej. To jakby ktoś jeszcze nie zauważył. Niemniej, jesień to także mgliste poniedziałki, w które naprawdę nie chce się wstawać, wtorkowe wykłady o ósmej rano, a takźe środowe wieczory, w które wychodzi się z próby i dziękuje Niebiesiem, że A. przyjechał samochodem i nie trzeba się tluc samej do metra.

W piątek przeżyłam szok kulturowy we własnym kraju. Zobaczyłam mianowicie na własne oczy, jak grupa dzieci gnoi inne dziecko, też nie pozostające bez winy. Owszem, sama byłam obiektem gnojenia jakieś piętnaście lat temu i znałam zjawisko z autopsji. Nie wiedziałam jednak, że to aż tak przerażające.

Zobaczyłam też, że można drzeć – excusez le mot – japę na dziewięcioletnie, idealnie grzeczne dzieci. Przykre.

Cała ta notka mogłaby się zawrzeć w paru słowach: Zimno. Szkoła to zorganizowana grupa przestępcza.

Generalnie… ale.

2 komentarzy

Generalnie jest tak, że warsztaty będą i szkolenia będą. W mniejszym wymiarze, niż się spodziewałam, ale będą, o ile zbierze się grupa. Czego jeszcze nie wiadomo, bo nikt nie ma kasy.

Piszę więc coś nowego, na co jest większa szansa zebrania grupy. W sobotę będą targi edukacyjne, puścimy ulotkę i będzie ok.

Trzymającym kciuki – dziękuję ;)


  • RSS