merigold blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2005

Zimno

1 komentarz

Zimno na zewnątrz i tak zimno w środku.

Po paru dniach, kiedy wszystko, co dobre, jest na wyciągnięcie ręki, kiedy tak blisko i nawet chorowanie lżejsze jakoś, zostałam sama.

Więc mi zimno i zimno i zimno w środku tak.

Różowe tabletki, zielone psikadełko, zdrowieć, zdrowieć…

Dzisiaj w nocy cierpiałam katusze czytając we śnie książkę Janusza Wiśniewskiego. Nie wiem, jaka to była książka. Wiem, że była _naprawdę_ głupia…

Upiekłam szarlotkę. Upiekłam ją z dwóch zasadniczych powodów. Pierwszy to taki, że chciało mi się straszliwie czegoś słodkiego. Drugi to ten, że w momencie kosmicznego wręcz lenia stać mnie było na 15 minut pracy i ani kropli więcej.

No to jest taka szarlotka. Bierze się po szklance mąki, manny i cukru, miesza się to, i sypie 1/3 w wysmarowaną mocno brytfannę. Na to starte jabłka. Na to mieszanka. Na to starte jabłka. Na to mieszanka. Na mieszankę trze się masło i ładuje do pieca. Prawie 200 stopni, prawie godzina.

No i właśnie zjadłam kawałek i zastanawiam się. Warstwa dolna jest twarda i słodka. Warstwa średnia jest miękka i słodka. Warstwa górna jest chrupka i słodka. Jabłka jak jabłka, zalane cytryną i zasypane cynamonem, dobre. Nic wielkiego, ale słodkie i ciepłe. Chyba wezmę jeszcze kawałek…

No i zrobiło się. Jestem biedna i chora, łapki mi drżą, katar męczy, siedzę jak ostatni zagrypiony.

Dodatkowo pieniądze nie przyjdą same i trzeba je zarobić. Zarobienie odbywa się metodą tradycyjną – trzeba siedzieć i robić. Niestety jednak akurat stała się wielka rozróba w magazynie i klienci dzwonią jak najęci. Żaden nie zaczął rozmowy uprzejmie – od razu lecą joby. Dodajmy jeszcze, że stuprocentowo uzasadnione…

Jestem więc dzisiaj biednym, małym kotkiem.

Trwa bitwa o moją duszę. Na razie wynik 1:1, ale kto wie, jak to się skończy?

Po jednej stronie Martha, po drugiej stronie Michał.

Ech…

Czy też raczej: A jednak odpowiada! Profesor M. nie tylko odpowiedział na maila, odpowiedział w dodatku miło.

Oni generalnie lubią przecież stawiać piątki? Nie? :)

Idę do pracy. Po drodze nabędę chińską zupkę bardzo ostrą i serek. Takie coś dobrze robi na przeziębienie. Najlepiej na przeziębienie robi jednak koc, kanapa, herbata imbirowa i jakieś filmy o nieprzesadnie skomplikowanej fabule. i tak trzy dni ;)

A na stronie Marthy Stewart był przepis na fajne ziołowe podpłomyki. Chlebki bazyliowe można z tego zrobić albo jakies inne – i jeść z pomidorami i serem i oliwkami… O, właśnie! To już wiem, co będzie do żarcia na Oficjalnej Babskiej Kolacji z K. w poniedziałek! Howgh!

…mi coś na gardle i nie chce iść. Boli. Katar. Niefajnie.

Ale niedługo będę zdrowa ;)

…słuchając wypowiedzi Lecha Wałęsy zgadzam się z nim stuprocentowo. 100% poparcia dla trafnej charakterystyki RM.

Panie Prezydencie, jestem z Pana dumna!

Fajnie byłoby nie musieć się niczym przejmować, ale to nie moja natura i tak już chyba nie będzie.

Creativity śni mi się po nocach i jawi po dniach. Ale jest zimno i nie mam lakieru ani mojej farbki. Poza tym mam mało pieniędzy i będę miała jeszcze mniej. Cóż.

Są Walentynki i z tej okazji życzę Wam, żebyście się nie przejmowali. O.

Byliśśśmy w Łodzi, oglądaliśśśmy Władcę, graliśśśmy w Ssssssimssssy, poszliśśśmy na piwo, było sssssssympatycznie ;)

Wiecie. No wiecie, i tak dalej. No. ;)


  • RSS