merigold blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2005

Rybik był fajny. Standard, czyli spanie do późna, gadanie o różnych rzeczach, granie w karty, erpeg, logowanie różnych co lepszych tekstów – cudo.

Zdjęć P. zrobił jakieś mnóstwodużo.
Wypiliśmy z hektolitr piwa, najmarniej.
Zdobywaliśmy nowe skille.
Przeczytałam Harry Potter and the Half-Blood Prince [Pat: dzięki stukrotne].

Generalnie: szkoda, że już koniec…

…taka jego mać, przecieka.

Nie szkodzi, poradzę sobie, i tak jestem genialna, choć dzieło w zamierzeniu piękne będzie wyglądało jak zza krzaka zapewne. Never mind.

A poza tym dziś na lumpy (po napisaniu motivation letter i przetłumaczeniu siwika, upraniu nowej bluzki za 4 złote i paru rzeczy już nienowych, sprzątnięciu jeszcze jakichś drobiazgów, odwiedzeniu dwóch sąsiadek na chwilę, zrobieniu porządku z pięciokątem foremnym i tak dalej i tak dalej…)

Pralka
Odkurzacz
Płyn Wezyr o zapachu lawendy (całe szczęście, że żadna lawenda tak nie pachnie!!!)

Do roboty.

A jest to właściwie rzecz jedna, za to bardzo istotna: społeczeństwo obywatelskie.

I nie mówię tu o systemie sędziów przysięgłych, który wydaje mi się jakąś pierwotno-plemienną, okrutną zaszłością[1]. Ani o sponsorowanych przyjęciach na rzecz jakiegoś kandydata na prezydenta.

Myślę o tym, że jeśli ktoś chce zrobić coś dobrego dla swojego miasta, osiedla, szkoły, kościoła, społeczności – to to robi. Rozmawia z innymi, szuka sprzymierzeńców, planuje, organizuje i jest. Przykładem takich spraw jest na przykład Code Adam, czy akcja Ready, Set, Relax. Można pogadać z paroma osobami i zrobić coś na swoją rzecz – bo wiadomo, że nikt, nigdy i w żaden sposób nie pomoże, jeśli sami sobie nie będziemy chcieli pomóc. Poniekąd jest to przykre, ale przecież o wiele lepiej robić coś samemu!

Myślę o tym, kiedy zbliża się rok szkolny i rodzice podwożą dzieci pod drzwi klasy, stwarzając tłok i zagrożenie dla innych. Myślę o tym, kiedy widzę reklamy w szkołach. Myślę o tym, kiedy idąc z dziećmi J. o mało nie wpadam pod samochód, pędzący uliczką, którą nie powinien pędzić, a nawet jechać. I kiedy widzę inwazję prywatnych firm w życie rodzin i w intymność związków.

Albo załatwimy to sami, albo tak już, proszę państwa, zostanie.

________________________________________
[1] O tym kiedy indziej, to trudna sprawa

Już…

Brak komentarzy

…jest lepiej. Całkiem nieźle. Spoko ;)

Kiedyś była książka, „Fotoplastykon” się nazywała i mówiła o rodzinie. W rodzinie było dziewczę lat około dziewiętnastu i jej rodzeństwo. Dziewczę, unieruchomione w łóżku z powodu wypadku, było informowane o różnych wydarzeniach przez swoje rodzeństwo, a każda opowieść miała swój tytuł.

I ch.., jak głoszą vlepki. Tytułu nie bedzie.

Zrobiłam krzywdę. Żeby jeszcze sobie, to nie byłoby problemu, do tego akurat jestem przyzwyczajona. Ale nie sobie.

Krzywda odbywała się wieczorem, a w nocy najpierw nie mogłam spać, bo zimno, potem koszmarne sny, potem pobudka o szóstej, bo gorąco i nie ma czym oddychać.

Śniło mi się, że współpracowałam przy kradzieży bezcennych, dwunastowiecznych staników. I choć temat śmieszny raczej, to realizacja (ąturaż tak zwany, nastrój i konsekwencje rzeczonej kradzieży) były potworne. Śmierć, ból, kajdany, robaki.

Sama siebie ukarałam wystarczająco, już wystarczy, proszę.

…tym mniejsze mam zastrzeżenia wobec swojego ciała. Zazwyczaj staram się zakutać możliwie, żeby współobywateli nie straszyć.

Po wczorajszym skwarze powiedziałam: pas. Jak się komu nie podoba, że chodzę w szortach, niech nie patrzy. Non of his/hers f…… business.

Poza tym nauczyłam się konstruować pięciokąty foremne[1], dzięki P. oczywiście, który podesłał mi stosowną stronkę. Przypomniałam sobie, że geometria wykreślna to jest własnie to, co zawsze tygrysy lubiły. I te klasówki rozwalane w kwadrans, do których można było mieć ołówek, cyrkiel i linijkę bez podziałki. Mniam…

_______________________
[1] tak tak, to dla Ciebie, Wasza Wysokość :)

W taki skwarny wieczór marzy mi się ni mniej, ni więcej, tylko weranda.

A na werandzie coś zimnego i lekko alkoholowego do picia. Wygodne miejsce do siedzenia, drewniany leżak z poduchami w kratkę. I lampioniki na balustradzie, takie na małe świeczki. Małe, barwne lampioniki.

Karol

Brak komentarzy

Byłam, widziałam, mam mieszane uczucia. film, hm, hagiograficzny, na pewno.

Otóż, nie mam ochoty być w Warszawie. Piękne to miasto i moje, jednak nie mam ochoty w nim być, przynajmniej dzisiaj.

Zamiast tego wolę na przykład w Cervinii. Albo w Dobczycach. W Krakowie. W Pradze. W Kolonii. W Barcelonie. Gdziekolwiek, byle nie tu.

Jakieś niemieckie miasto byłoby całkiem spoko. Czyściutkie, duże, z parkami i żeby można było tam jeździć rowerem. I pikniki w parkach robić.


  • RSS