merigold blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2005

Krótko

1 komentarz

1. Ktoś mi stłukł oczy wczoraj. Świnia. Stare oczy nie dadzą się naprawić, a nowe będą pewnie jutro, może pojutrze.

2. Mimo to pracuję.

3. Wczoraj udała się imprezka (mimo braku oczu), a chlebki też się udały i wzbudziły sympatę Odbiorców. Ale fajnie!

4. Strasznie dziwnie i źle się człowiek czuje bez oczu.

Na Development Education Seminar. Jana napisała dzisiaj, że jest dla mnie miejsce.

Jejku, jak się cieszę!!!

Robię statystyki dla M. Nie wyrobiłam się z nimi wcześniej, teraz klepię parę rzeczy naraz.

Zaraz zapisy na zajęcia, rok się zacznie za moment. Hm.

Na forum kuchennym ludzie zaczynają pisać o przetworach. Jesień?

Tak, jesień, bo jesiony żółkną powoli, a pod stopami na trawnikach coraz więcej liści. Żal mi lata. Żal mi ciepła i pogody miłej, złocistego światła.

Może pojadę do Czech? Może się uda pojechać? Proszę Wszystkie Czynniki Odpowiedzialne – niech się uda!!!

Już powstały początki trzeciego chlebka. Tym razem będzie ze świeżym tymiankiem, suszonym tymiankiem i odrobina ostrej papryki (nie mam cayenne i nie chce mi się iść do sklepu). Do tego jakiś ser pewnie, może feta, a może morski, a może jeden i drugi, a może w ogóle bez? Chociaż z serem jest lepszy, bardziej wilgotny i ciekawszy w sumie…

Piszę aplikację do Kosteleckych Hor. Żeby tam pojechać, musze mieć minimum 420 złotych. Hm.

1. Spostrzeżenie socjologiczne: Kapitał społeczny to nie to, o czym się uczymy, ale to, w czym żyjemy. To jest nieprzebrane bogactwo – nie tego, co ludzie mają, ale tego, co robią.
2. Spostrzeżenie lingwistyczne: Istnieje specjalny język, nazywa się humanitarian English. Zawiera takie słowa, jak: development, sustainability, contribute, youth worker i tak dalej. Biegłość w tym języku wymaga żonglerki tymi słowami tak, żeby wyrażenie było jednocześnie konkretne i niekonkretne.
3. Spostrzeżenie o wynarodowieniu: Niekiedy najpierw przychodzi mi na myśl słowo pochodzące z humanitarian English, a potem dopiero polskie.
4. Spostrzeżenie psychologiczne: Nie chodzi o to, co się uda wymyśleć. Chodzi o to, żeby ktoś zgodził się zrobić to, co wymyśliłaś.
5. Spostrzeżenie psychologiczno-finansowe: Stres związany z możliwością niezrealizowania twoich pomysłów wart jest większych pieniędzy, niż wynosi wynagrodzenie dla koordynatora.
6. Spostrzeżenie organizacyjne: Poprawki zajmują około 3 razy więcej czasu, niż się spodziewałaś.

Jak się jakieś przyplączą jeszcze, to dopiszę ;)

…więc notki sypią się jak szalone tym bardziej, że nie mogę się skupić i różne myśli przychodzą do głowy.

Myśl pierwsza: Jak ciężko nie dać komuś spoilera, jak się czytało Harrego VI tom, a jeszcze trochę czasu minie, zanim przeczytają wszyscy.

Myśl druga: Jak mężczyzna ma coś w życiu do załatwienia, to kobieta nie musi mu w tym towarzyszyć bezpośrednio. Nawet w większości przypadków nie powinna, dla jego i własnego zdrowia psychicznego. Ale na litość, panowie, nie wolno mówić, że „Nie mogę z tobą być, bo mam coś w życiu do załatwienia”. Bo to prowadzi do Judymów, którzy niestety umierają. Nie załatwiając wzmiankowanej sprawy, żeby była jasność.

Taka na przykład tęsknota. Niby w tak zwanych dzisiejszych czasach technika umożliwia kontakt z ludźmi na wielką odległość, prawie na życzenie. A jak ktoś jest daleko, to i tak nie jest blisko – jeśli wiecie, o co mi chodzi.

To tyle w temacie wylewania emocji ;)

A z innej beczki: ide do dentysty na osiemnastą i jestem z lekka przerażona. Całe szczęście, że koleżanka-dentystka napisała do mnie mail i uspokoiła troszeczkę, że ekstrakcja to ostateczność i rzadko ząb łamie się tak, żeby trzeba było od razu rwać.

A teraz do roboty, poprawiam projekt. Ciekawe, co będzie…

Au! Ząb!

1 komentarz

Myśleliście, że moje przejścia stomatologiczne się skończyły? Nic z tych rzeczy, niestety.

Jedząc rano kanapkę z pasztetem nadziałam się na coś w pasztecie i ułamałam sobie ząb. Wzdłuż, niestety – w poprzek to nie jest problem, jak rok temu się nauczyłam. W poprzek to w ogóle małe piwo i stawianie go (tego małego piwa) trwa chwilkę i nieomal nie boli.

Moja ukochana pani doktor zniknęła. Jutro muszę iść do kogoś innego. Au.

…polega też na tym, że wychodzi się z imprezy u Ellik i idzie do domu składać projekt w całość.

I siedzę teraz, w stroju jeszcze półimprezowym, za to już z włosami w nieładzie, piszę i czuję się piękna i mądra.

Zapewne jutro mi minie, ale cóż, czasami można ;)

Ciastka

1 komentarz

Do wiśni pasują goździki, odkryłam to wprawdzie dawno, ale zrealizowałam teraz. Okrągłe ciasteczka z paroma wiśniami konfiturowymi posypałam mielonymi goździkami i są całkiem niezłe. Właściwie goździków można było dać więcej, ale się wystraszyłam, jak to zwykle ja. Ciastka są więc bardziej słodkie, niż słodko-pikantne; minęły się z powołaniem, ale nie ze smakiem.

Gott, co za kicz, jakie ja głupoty wypisuję. A to dlatego pewnie, że mi dziś smutno, mimo nowych butów, mimo ciastek, mimo że projekt zyskał hm, uznanie szanownego koleżeństwa. Może słodkawa warka poprawi mi humor, może poczuję się trochę mniej samotnie.

A może i nie.


  • RSS