merigold blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2005

Granie

3 komentarzy

Pierwszy raz od kilku lat usiadłam i zaczęłam grać. Pościągałam sobie jakieś nuty z sieci – brat wyniósł większość nut do biblioteki szkoły muzycznej – i grałam. Pierdułki, proste, ładne rzeczy, które zawsze lubiłam – kawałki z Notenbuch fur Anna Magdalena Bach, fragment Te Deum Charpentiera w łatwym układzie. Rzeczy, które grałam jako dziesięciolatka lepiej, niż dziś.

Ale miałam z tego frajdę. Może pogram jeszcze, może przypomnę sobie, może palce wrócą do rytmu, do formy, którą miały dawniej. Choć tak naprawdę praktyka uczy, że nie wrócą już nigdy, a będe mogła się pocieszać graniem prostych kawałków. Może.

Tak mi brakuje Małej. Co chwilę wstaję, żeby iść po nią i wziąć ją na ramię. Wchodzę do pokoju i mówię „Cześć, Mysza”. Nie mogę sprzątnąć klatki. Boli.

Mimbla

6 komentarzy

Moja maleńka myszka była bardzo chora. Umarła dzisiaj, miałam ją na ręku. Doktor Paweł ją uśpił, tak jak Nera miesiąc temu. Nic jej nie bolało.

A teraz płaczę za nią i co chwilę sięgam na ramię, bo przecież już wieczór, a o tej porze zawsze siedziała ze mną. Czasem nawet pisała coś na klawiaturze.

Moja Myszka, moja Dziewczynka.

Już od dawna…

Brak komentarzy

…nic mi się nie śniło.

Dziś jakieś cienie dawnych snów, o przygotowywaniu konferencji, o żegnaniu uczestników, o pokazywaniu ludziom, jak wygląda ośrodek szkoleniowy przy wykorzystaniu gry TheSims.

Poza tym jest źle. Bardzo, bardzo źle. I nie chcę o tym pisać, bo świadomie, aż za świadomie, staram się wymazać to z myśli. Klasyczne wyparcie.

Trochę pomaga, ale nie bardzo. Na parę dni pewnie i pomoże. Potem już nie.

One Europe

Brak komentarzy

I tak skończyłam seminarium czy też konferencję. Było mi tam dobrze, choć pracy huk. Dziś nieco za cicho, za pusto, mogłam odpocząć, ale…

Mims jest już staruszką, coraz jest słabsza i mniej energiczna. Boję się o nią potwornie, strach mnie paraliżuje.

Nuka urosła przez 4 dni.

Chce mi się spać.

I jak mam się ruszyć, kiedy Nuka śpi z łebkiem na moich stopach? Maleńka i niewinna taka przytulanka moja. W tym jej śnie jest coś psio-dorosłego i psio-dziecięcego, kiedy tak zasypia w ciągu sekundy wszędzie, gdzie ciepło i bezpiecznie.

A teraz pora skończyć pisanie i zacząć drukowanie, spakować się w minutę (tak, już teraz to umiem) i spadać – najpierw Fundacja, potem Miedzeszyn.

Boję się. Ale też mam nadzieję, że się uda.

Jutro zaczyna się konferencja. Mam na niej kilka sesji, żadna jeszcze nie jest do końca przygotowana. Hm. No wiecie. Hm.

Na razie myślę, że kiedyś-dawno zaczynałam pisanie wypracowań od zajrzenia do słownika. Sprawdzałam, co znaczy dokładnie słowo, o którym miałam pisać, od którego chciałam zacząć, które było ważne.

I kiedyś korzystałam z trzytomowego Słownika Języka Polskiego. Dzisiaj z Merriam-Webster Online.

Signum temporis. To tak w przeddzień moich 27 urodzin. W ramach refleksji. Tak.

Jak dziwnie…

Brak komentarzy

Piątkowe popołudnie, a mnie się jeszcze (!) chce pracować.

Piątkowe popołudnie, a P. w podróży (TAK, właśnie w naszym ukochanym mieście, a ja tu pracuję, tak) i jakoś tak hmmmmmm, po co mi to gg włączone?

Popołudnie jesienne, a mnie jest nawet ciepło i kawa dobra była.

Tylko, jasny gwint, głośniki od kompa odmówiły współpracy i nawet sobie niczego nie posłucham, bez sensu.

Coś dawno…

Brak komentarzy

…się ostatnio nie odzywałam.

Bo jakoś dużo się dzieje i nawet nie wiem, o czym pisać. Martwię się zniknięciem K., konferencją, projektem, tym, że nie mogę pojechać do Krakowa, choć bardzo chcę. Ani teraz, ani za 3 tygodnie. Może za miesiąc, może za trochę więcej, ale chcę pojechać tak czy inaczej. Nie mogę teraz.

Kraków marzy mi się od jakiegoś czasu, przez wspomnienia ubiegłoroczne i sprzed 2 lat, listopadowe. Cudowne szlajanie się po pięknym mieście, jego urokach, knajpach, parkach, kamieniczkach – no kocham Kraków.

I piwo mi się skończyło, to jedno, na które miałam taką ochotę ogromną. I nie mam żadnego innego, co gorsza.

Nuka rozwija się ładnie, rośnie, biega, nauczyła się szczekać. Poluje na moją spódnicę i stare spodnie (jedno i drugie jest takie „latające” nieco). Wydłużył jej się pyszczek. Czasami śpi już jak dorosły pies – nie pytajcie o co chodzi, jak się ma psa, to wiadomo, a jest to rzecz nieopisywalna. Umie już leżeć „na sarenkę”. Śpi słodko pod kuchennym taboretem. Jest urocza, słodka i piękna. Przytula się rzadko, ale się przytula.

Moja piesia malutka. Moja Nuczka.

4. Zostać tu, gdzie jestem. A raczej: nie musieć wracać. A raczej: Żeby powrót nie łączył się z niczym przykrym. A raczej: żeby połączyć to, co tu z tym, co w domu, stworzyć nową jakość, w której będzie mi dobrze.

Tak tak, ta notka powstała jakieś 140 kilometrów od mojego miejsca zamieszkania. Jakby ktoś nie wiedział, howgh. Tak. No.

Chcę

1 komentarz

1. umieć zorganizować sobie czas,
2. nauczyć się mieć wszystko gdzieś,
3. być taką specjalistką, żeby to mnie prosili, żebym raczyła się czymś zająć, a nie żebym ja biegała za kimś, żeby mi pozwolił.

I pojechać do Francji chcę.


  • RSS