merigold blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2007

Obcy

5 komentarzy

8776xxx 0:31:11
szukam kobiety z która mógł bym spotkać się porozmawieć a moze cos wiecej………………??????:)
Merigold 0:31:19
co więcej?
8776xxx 0:31:51
bliskie spotkanie pierwszego stopnie np
Merigold 0:32:07
czyli szukasz UFO…
8776xxx 0:32:19
no
Merigold 0:32:45
Sorry w takim razie, trafiłeś na homo sapiens sapiens, nic z tego
8776xxx 0:33:32
no w ostatecznosci moze byc :P

Komentarz: skąd oni się biorą? Z kosmosu?

Jadę

1 komentarz

Będę za tydzień. Chwilowe miejsce mojego pobytu to przysiółek pod Małym Cichym, gdzie – mam nadzieję – nie ma zasięgu, ludzi, samochodów… no niczego nie ma, jak mawiał uroczy pan K.

Do zobaczenia i 3majcie za mnie kciuki ;)

1. Jestem wpieniona: na moje życie, na mnie, na wszystkich naokoło, na Significant Others (tak, piszę w liczbie mnogiej, bo dla mnie ta kategoria jest szeroka).

2. Mam dwa lusterka przycięte na wymiar przez szklarza i nawet oszlifowane, ale nie mogę ich zamontować w ramkach, bo zatkała mi się i pękła dysza od tuby kleju do luster. Wurg.

3. Mój dyrektor to idiota (mówiłam już, prawda?)

4. Z informacji pozytywnych: Za parę dni jadę na wakacje i zamierzam się dobrze bawić, odpocząć, nasycić obecnością P. i korzyściami z niej płynącymi, a także mieć wszystko gdzieś i robić wyłącznie to, na co będę miała ochotę.

5. Z informacji interesujących: mój 83-letni wuj założył sobie bloga (kategoria specjalna, więc link po lewej).

6. Z informacji hm, niewiadomego typu: na kolanach siedzi mi kot. Tyle dobrego…

Jeeee, jeeee, jeeee – wyszło mi z pieca,
jeeee, jeeee, jeeee – ależ to heca,
jeeee, jeeee, jeeee – część popękana,
jeeee, jeeee, jeeee – nie śpię do rana ;)

Czytaj: dzisiaj odebrałam rzeczy po wypale. Niesamowite. Część spiekła się inaczej, niż miała. Część tak, jak chciałam (amforki, amforki!). Cudne są i nie mogę się nimi nacieszyć. I moja wielka filiżanka na kawę piękna wyszła. I parę butelek. Butelki mi się podobają zdecydowanie najbardziej. Włożę w nie korki i coś z nimi zrobię – może dam komuś, kto robi nalewki? A może postawię i będę się nimi cieszyć tak po prostu?

Malusia filiżanka do espresso dla M. też jest ładna, brązowo-granatowa. Ale tak naprawdę będę je wszystkie oglądać dopiero jutro, w Warszawie, w dobrym świetle.

Ufff. Dobrze jest. Mojsa być szczęśliwa, jak ująłby to JarJar Binks… ;)

W sobotę

Brak komentarzy

Będzie szkliwienie. Jadę do Jadwisina i będę szkliwić swoje garnuszki. Normalnie nie mogę się doczekać; szczególnie tych wielkich misek i słoiczka i megafiliżanki, w której chyba będę piłą poranną latte. Albowiem genialnie się do tego właśnie nadaje.

Przypominają mi się cytaty z Pratchetta o „paniusiach garncarkach” wypowiadane przez trolla-garncarza. Ech ;)))

Ostatnio nie wyrażam się tfurczo. W każdym razie nie werbalnie; mało mówię, mało pytam, otępiałam jakby pod tym względem. Siedzę we własnym środku i myślę, przeżywam, cholernie intensywnie. Skąd ten epizod introwersji – nie mam pojęcia.

Z rzeczy przyziemnych – uczyniłam wczoraj sos do makaronu. Sos składał się z topionego serka, mleka, przypraw, smażonej papryki i cebuli. Beznadziejny – ciężki, bez wdzięku ani sensu. Mimo cytryn, mimo soli i przypraw – smak był płytki. Należało pomyśleć i zamiast tego zrobić linguine z sosem cytrynowym, proste i piękne. Nic to, na drodze do zostania domestic goddess stoi mi wiele przeszkód, między innymi a. nieustający burdel w pokoju, b. jesienne portki nie zacerowane od ostatniej jesieni, c. że kiedy planuję zrobić obiad w kwadrans, zamieniam się w głupią pipę i nie mam żadnego pomysłu oprócz mieszania ze sobą przypadkowych rzeczy.

Next time… keep my linguine fresh and lemony.


  • RSS