merigold blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2007

Jest taki dzień, tylko jeden raz do roku, dzień – zwykły dzień, który liczy się od zmroku. Wigilia. Upragniona, wyczekana, piękna i czarowna, pełna świateł rodzących się w ciemności, ogrzewająca serca.

- Ojczym J. obraził się na jej mamę i odmówił spożycia czegokolwiek, co mu podawała. Powodem tej obstrukcji było opóźnione podanie mu białej, uroczystej koszuli.
- Syn L. przełamał się z nią opłatkiem, zjadł kolację i zniknął do kolegów. Wrócił dziś późnym wieczorem.
- Ciocia X. odmówiła otwarcia prezentów, ponieważ w weczór wigilijny naszła ją myśl, że Boże Narodzenie to nie jest dobry czas na dawanie komukolwiek czegokolwiek.
- Ojciec Z. pojawił się na kolacji wigilijnej mocno spóźniony i najedzony, informując córkę, że właściwie jedną wigilię to on już dzisiaj spożył i jest zmęczony, dlatego zostanie tylko godzinkę i pójdzie spać.

Jest taki dzień, tylko jeden raz do roku…

Słów parę

1 komentarz

Więc tak.

Nie zniknęłam całkiem z bloga, choć blipowanie pochłania mnie dość mocno – choćby dlatego, że w pracy to kontakt z rzeczywistością wirtualną jednak. Ze zmianami na blog.pl pogodziłam się jakoś, choć i tak nie używałam niczego prócz tekstu; tagi ewentualne wklepywałam ręcznie.

Weekend przedświąteczny spędziliśmy z P., a także z moim bratem i jego dziewczyną, u ojca. W Kazimierzu nad Wisłą. Dużo się działo, czasem dobrego, a czasem nie, ale raczej ku dobremu.

Choinka stoi. Ja nie obchodzę już Bożego Narodzenia. Chrześcijaństwo okazało się nie być mi tak bliskie, jak sądziłam. I narodziny słońca, czy też po prostu śródzimie czy Yule, jakkolwiek się to nazwie, jest mi bliższe. Zgadza się czas, kolor, idea. Wszystko jest dobre, nie ma tylko szntażu emocjonalnego, z którym wiąże się dla mnie chrześcijaństwo.

Nadchodzi czas burzy i naporu. Beware.

Que?

2 komentarzy

Jasna cholera, co to jest? Obłe kształty, edytor dziwaczny, kolory niby niezłe, ale wszystko to wygląda od środka tak, jak blogi na onecie z wierzchu. Przenosić? Zostawić? Przyzwyczaić się? Evva przeniosła się na wordpressa. Ja nie chcę zostawiać tutaj tych wszystkich tekstów i znikać. Aaaaaa, co za gie.

Nic to, zobaczymy. Na razie zobaczę, czy moja obecna notka będzie w jakikolwiek sposób czytelna. I czytalna. Aaa.

Lista zadań dla Wiernej Franciszki obejmuje jakąś potworną liczbę spraw. Na pewno umycie okien, zorganizowanie mi wielkiego prania (a właściwie pranie to sobie sama zorganizuje – gorzej z prasowaniem!), upranie wykładziny, przesegregowanie szafy…

Zdaje się, że we własną WF przedzierzgnę się jutro. Dzisiaj, znaczy.


  • RSS