merigold blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2008

Styczeń jest długim miesiącem. Zawsze tak było. I ciemnym, rozpaczliwie ciemnym miesiącem jest styczeń. Od pięciu dni śpię po pięć h dziennie, dzięki czemu firmy produkujące rozmaite enerdżajzery zaczynają na mnie zarabiać. Kto wie, może nawet zostanę ambasadorem marki? Młoda, inteligentna, z posadą w centrum miasta? Nieźle, nie? Chociaż nie, w sumie to nie zostanę, bo musiałabym być jakieś dwie tony szczuplejsza i mieć posadę co najmniej na Burakowskiej. (Czy ktoś wie, czy Burakowska jest jeszcze edgy czy już passee? Bo w życiu tam nie byłam, może pora iść?)

Mam jakieś nowe projekty, będę o nich donosić. Mają mieć formę bloga raczej.

Głównie siedzę na blipie. I głównie siedzę w pracy. I głównie w ogóle jakoś siedzę poza sobą. Głupie uczucie.

Na razie, dobranoc państwu.

…choć były i drobne tańce. Fajnie mi, jakoś spokojnie było. Potem, blisko czwartej, paliliśmy sztuczne ognie na balkonie i było tak, że aż. I dzisiaj, choć oczy w mokrym miejscu – było mi dobrze. Długie spanie, prasówka na pudelku, obiad na śniadanie, ukochane moje różowe wino, a potem już szybko-szybko, choć jeszcze-chwilę i znów pociąg pospieszny z Warszawy Wschodniej do Łodzi Fabrycznej odjedzie z toru szóstego przy peronie czwartym.

Pragnę zmian. Zmian na lepsze. Ubiegły rok był lepszy niż poprzedni, ten będzie lepszy, niż ubiegły. Na pewno.


  • RSS