merigold blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2008

Ucieszyłabym się wreszcie z czegoś.

No więc…

Brak komentarzy

Nie chcecie wiedzieć, mili Państwo, co spowodowało parumiesięczną przerwę. Rok, zaczęty nieźle, opadł do poziomu Rowu Mariańskiego, a nadzieje na lepsze poszły, delikatnie rzecz ujmując, się gonić. Szczegółów nie chcecie znać, więc pozwolę sobie je pominąć i zapewnić, że choć chwilowo jest grzybowo (tryingsofuckinghardtoactladylike), to idzie ku lepszemu. I że dużo się dzieje, choć głównie w środku i mam nadzieję, że zaowocuje czymś pozytywnym.

Chwilowo naprawdę jest grzybowo. Z gatunku tych grzybów, których nie lubimy.

A do powrotu na blogowe łono zachęciło mnie parę czynników. Pierwszy to z pewnością krótkość blipa. Jasne, koffam mojego blipusia i możliwość wklepania w pracy „Człowiek z Dziurą w Głowie opowiada mi o znaczkach”, czy „Mechanik Pokładowy w olimpijskiej formie, niech mnie ktoś stąd zabierze” – jest miła, nie da się ukryć. Ale tyle słów mi się nie mieści w tej krótkiej formie i moja urocza grafomania zmuszona jest do skrótów, więc wracam i czasem będę coś pisać, jednakowoż.

Co jakiś czas spędzam piątkowy wieczór na youtube. Z herbatą, winem lub czymś urzeczywistniam opinię pana przewodniczącego najwspanialszej na świecie partii politycznej o internautach i internautkach. Dzisiaj znalazłam sobie to:

http://youtube.com/watch?v=PDpSG-4EK0Q&feature=related

Przypomniałam sobie, jak szesnaście czy siedemnaście lat temu marzyłam o uczestnictwie w tournee dzieciaków z bloku w charakterze hm – wokalistki? ochmistrzyni? kogoś? – i rozmawianiu z Jordanem Knightem o istotnych życiowo sprawach. Tak, tak, uważałam, że pojawiający się gdzieś w tym kawałku dźwięk syntezatora stylizowanego na fortepian jest naprawdę świetnym, szlachetnym pomysłem aranżerskim.

Zmęczyłam się. Blogoff na dni parę, ale wrócę. Ja tu jeszcze wrócę.


  • RSS