za dużo.

Z tysiąca wiadomości, tysiąca rozmów, tysiąca myśli kluje mi się jedna: a może rzucić to wszystko i jechać do Omska?

Chwilowo chcę siedzieć w dużym, jasnym pomieszczeniu, tkać krajki do płaszcza dla P. i szyć woreczki i torby, słuchać angielskiego radia, pić herbatę i jeść soczyste pomarańcze.