…okazały się być najlepszym z możliwych pomysłów. Pogoda piękniejsza, niż w lipcu. Biskupin ciepły i urokliwy, święty spokój i względna normalność, nieprawdopodobne suknie i fryzury i przekonanie, że jestem w najlepszym miejscu na świecie.

A teraz mentalna trójpolówka, zupa z groszku, bułki z migdałami, dokańczane po kawałku krajki i „gdzieś z tyłu głowy” lodowate przerażenie, że urlop się niedługo skończy.